Wszystko jest kwestią podejścia

Wszystko jest kwestią podejścia

4 marca 2018 Motywacja 0

Tak, wiem to doskonale. W końcu dość często powtarzam to innym, zachęcam do popatrzenia na daną sytuację z innej perspektywy, do pozytywnego myślenia. Mówię, jak radzić sobie ze stresem. Tak, w teorii wszystko zdaje się być proste. Jednak bywają sytuacje, które powodują tak dużo negatywnych emocji, że ciężko sobie z nimi radzić. I ja nieraz daję się im zapętlić.

Ostatnio ćwicząc jogę z jedną z youtuberek, hasłem przewodnim sesji była ‚myśl’. Trenerka przypomniała ćwiczącym to właśnie, że wszystko jest jedynie kwestią naszego nastawienia, naszych myśli. Ta sesja jogi miała służyć złapaniu myśli, pobyciu z nimi, przyjrzeniu się im i nakierowaniu na pozytywne tory (oczywiście przy założeniu, że wcześniej były niepozytywne), bądź po prostu pobycie z pozytywnymi myślami i ich wzmocnienie.

I fakt, joga jest dobrym sposobem na radzenie sobie z nadmiernym stresem, podobnie jak medytacja i inne formy relaksu. Zanim jednak nauczysz się w pełni poddawać tym formom i kontrolować myśli, minie trochę czasu. Jak zatem poradzić sobie z nagłą sytuacją, która wywołała duże emocje i nie pozwala spać po nocach?

Zachęcam Cię do krótkiego ćwiczenia z emocjami. Zarówno z negatywnymi, jeśli chcesz zmniejszyć ich destrukcyjne oddziaływanie na Ciebie, jak i z pozytywnymi, które chcesz wzmocnić i intensywniej przeżywać.

Krok 1. Emocja

Pierwszym dobrym krokiem będzie po prostu nazwanie tych emocji, które w Tobie siedzą. Jeśli masz z tym problem, wpisz w wyszukiwarce ‚lista emocji’ i wybierz z podanych te emocje, które pojawiają się w Tobie wraz z myślą o danej sytuacji.

Krok 2. Obserwacja

Teraz poświęć chwilę na przyjrzenie się wybranym emocjom. Możesz zamknąć oczy i poobserwować, co dzieje się w Twoim ciele, jak przywołujesz tę emocję. Opisz ją, przeanalizuj, odpowiedz sobie na pytania:

Co ta emocja znaczy?
Jak ją odczuwam w ciele?
Skąd się wzięła?
Co chce mi przekazać?
Po co mi ta emocja?

Krok 3. Akceptacja

Jak często słyszysz, że trzeba myśleć pozytywnie? Że narzekanie jest dla mięczaków, że rozwijają się tylko osoby, które mają pozytywne podejście do życia? Nie jesteśmy robotami, nie da się nas zaprogramować tak, żeby nie pojawiały się w nas żadne negatywne emocje. I jak nietrudno wydedukować, jeśli będziemy tych gorszych emocji unikać i wypierać, w końcu przyjdzie czas, że najgłupsza sytuacja spowoduje pęknięcie ogromnej bańki z dziesiątkiem negatywnych emocji, które w nas siedzą i tylko czekają na moment, kiedy będą mogły ujrzeć światło dzienne.

Złe emocje czemuś służą i są Ci tak samo potrzebne jak te pozytywne. Zaakceptuj swój stan i to, jak się czujesz z daną sytuacją. To pozwoli Ci przejść do następnego kroku.

* tutaj dodatkowo możesz urozmaicić ćwiczenie wybierając z listy emocji te, które chciałabyś czuć w zamian, czyli zwykle pozytywne. Możesz też dodać pytanie: Co mogę zrobić, żeby te emocje się pojawiły?

Krok 4. Decyzja

Jak już oswoisz się ze swoimi myślami i emocjami – zapytaj każdą emocję, co chce Ci powiedzieć? A siebie zapytaj, co możesz zrobić, żeby pozwolić tej emocji odejść?

W ten łatwy sposób szybko przejdziesz do działania. W etapie akceptacji nie chodzi o to, żeby żyć z tymi emocjami, które Ci nie służą, ale chodzi o to, żeby je zauważać i wykorzystywać. Wyciągać z nich wnioski i przekuwać na działanie.

To moment, żebyś zapytała siebie:
Co w związku z tym zamierzam zrobić?

Jeśli Ci to pomoże, wypisz konkretne kroki, możesz nawet zaplanować je w kalendarzu.

W moim przypadku z 11 negatywnych emocji, po przyjrzeniu się im zostały tylko dwie, które tak naprawdę jasno mówią mi, co chciałabym zmienić, żeby uniknąć ich pojawiania w przyszłości.

Życzę Ci oczywiście przewagi pozytywnych emocji, ale też umiejętności radzenia sobie z tymi mniej fajnymi. Zobaczysz, że wbrew temu, co piszą poradniki o potędze pozytywnego myślenia, to te złe emocje są często najlepszym motywatorem do zmiany i rozwoju. Ważne tylko, żeby się im nie poddawać, a umieć je przekuć w to, na co mamy wpływ i co sami możemy zrobić z daną sytuacją.

Powodzenia,
Ania.

Prześlij dalej:

Autor

Anna Raimann:

0 Comments

Daj znać co myślisz!

Twój e-mail nie będzie udostępniony publicznie. Pola wymagane oznaczone są *

Dodaj komentarz